Przypałętała się kilka dni temu. Przyszła za jednym z zastępów z zajęć w okolicy. Staraliśmy się ją przepędzić. Zwróciliśmy się do urzędu gminy. Jeszcze akcja plakatowa w okolicznych wioskach. Tymczasem psina wyruszyła na wędrówki z drużyną starszych harcerek. Niestety dziewczyny wsiadły do kajaków i odpłynęły w dal. Pies biegał po wsi szukając brzegu i śladu po towarzyszkach. Przypadkowo się tam znaleźliśmy bo przywoziliśmy ratowniczkę na spływ.
Pies znalazł się z nami w samochodzie.
Właśnie została zaszczepiona i odrobaczona. Ma książeczkę i czeka na wpis danych nowego właściciela.
Nie jest to wpis adopcyjny. Psina ma już potencjalnego właściciela w Warszawie.
Byłoby okropnym draństwem przyzwyczaić psa do nas i oddać potem do schroniska.
Psia mina jest tak słodka, że zmiękło nawet serce komendanta.