Trasa koncertowa 40WDSHek

Dziewczyny pozdrawiają z trasy! Zdobyły już dwa najwyższe szczyty Beskidu Sądeckiego
i Pienin. Każdego dnia podziwiają zupełnie nowe widoki. Oddajemy im głos:

U nas głośno! Jesteśmy w centrum wydarzeń na bazie namiotowej Gorc. To właśnie
dzisiaj mija 50 lat od jej założenia. Od razu wtopiłyśmy się w tłum, ponieważ jest tu
wielu sławnych autorów piosenek które wspólnie śpiewamy przy ognisku.

Przez ostatnie dni zdobylsymy szczyty Radziejowej oraz Wysoką – najwyższe szczyty
Beskidu Sądeckiego oraz Pienin. Widoki są jak namalowane przez malarza… 😉 Daje nam to inspiracje, której owoce będziecie mogli usłyszeć już niebawem!
Pozdrawiamy z deszczowego Gorca! Właśnie czekamy na okienko pogodowe żeby zebrać się na szczyt.

Kasia, Magda, Maria Ok, Dua Mazur, Zosia (Zoe), Gaba, Madzia, Inga, Marianka, Oliwka liv03, Wika, Misia 🙂

 

Apel zgrupowania i Msza Święta

Dziś niedziela. Niehandlowa, więc wszystkie ważne sprawy trzeba było załatwić wczoraj, w tym zamówić całe jedzenie. Dzięki temu mamy chwilę, by pochylić się nad książką finansową (na razie brakuje nam tylko 85 groszy!). Oprócz tego oczywiście Msza Święta dla chętnych i zajęcia duchowe dla pozostałych. Mszę na słonecznej (dziś od rana praży słońce!) polanie odprawił dla nas ksiądz proboszcz ze Skrzynek, oprawę przygotowały dziewczyny 40WDHek, a krzyż zbudowali chłopcy z 40 WDHy. Zaraz po mszy świętej przeprowadziliśmy zaległy apel zgrupowania. Flagę wciągał Szymon – przyboczny z 13WDH jako wyróżnienie za kwaterkę.

Pogoda znów dopisuje, po deszczu nie ma już śladu. Dziś na obiad była grochowa (zuchy wylizały gar, co znaczy, że zupa była nadzwyczaj pyszna, bo 30 litrów zupy na 65 zuchów to niezły wyczyn! Do tego burgery wołowe. W skali obozu zjedliśmy dziś na obiad 21kg wołowiny i 14 głowek sałaty lodowej!

Jak tylko będziemy mieli chwilę wrzucimy kolejne zdjęcia, bo w kolejce czekają otwarcia podobozów 40WDHy i 40WDHek, zajęcia 13WGZ, ognisko, a codziennie robimy więcej…

 

 

Baloniarze ruszają do Afryki

Czyli otwarcie podobozu ZUPY!

Dwa wieczory temu byliśmy świadkami niesamowitego wydarzenia. Zuchy ZUPY zameldowały pełną gotowość i odpaliły swój balon! Wybrały się do gorącej Afryki, a wiatry chyba im sprzyjały, bo mamy już pierwsze gołębie z wieściami od nich. Mówią, że tam cieplej niż u nas i nie pada deszcz ;). Co dalej? Przy pomocy swojego balonu wybierają się w podróż dookoła świata w poszukiwaniu zaginionej podróżniczki. Ułatwiają to kartki z jej dziennika, które wytyczają ślad.

Dziś na śniadanie była owsianka z malinami. Doszły nas słuchy, że harcerze tym razem jej nie przypalili 🙂 Zdjęcia prosto z kuchni:
owsianka z malinami.jpg

taca.jpg

Deszcz pada niezmiennie z drobnymi przejaśnieniami, ale to dobrze! Przez cały pierwszy tydzień czekaliśmy na to aż spadnie trochę wody, bo las był niesamowicie wysuszony, drogi w piasku i wszechobecny kurz. Teraz jest super!

Otwarcie ZUPY:

Próbny alarm ewakuacyjny

Co roku w pierwszych dniach obozu przeprowadzamy próbny alarm ewakuacyjny. Prowadzimy go we współpracy z policją i strażą pożarną. Tegoroczny wynik to 23 minuty od ogłoszenia alarmu do ustawienia się wszystkich drużyn w miejscu ewakuacji! Wszystko przebiegło sprawnie i zgodnie z planem, a wnioski spisaliśmy na podsumowaniu.

Od wczorajszego wieczora pada deszcz. Las był tak suchy, że wchłonął olbrzymie ilości wody, ale powoli zaczynają się robić kałuże (które kochają zuchy w kaloszach). Pomimo deszczu i nocnej walki z zalewającą kuchnię wodą humory dopisują, a obozowe życie toczy się normalnie. Chyba dziś na ciszy wszyscy będą spać!

Pionierka ma się ku końcowi

Zaczynamy kończyć.

Prawie wszyscy spali już dziś na pryczach, pomimo, że wymagało to wielkiego skupienia wczorajszego wieczora, a wyplatanie odbywało się przy latarkach. Zuchy bawią się świetnie, a budowanie wcale im się nie znudziło. Na dowód świeżo postawiony szałas! Gotowanie w podobozach harcerskich idzie prawie tak sprawnie jak pionierka, a dziś udało się nawet nie przypalić jajecznicy 🙂 Kończymy ostatnie urządzenia namiotowe (menażniki, butniki, wieszaki na plecaki), a nawet śmietniki, latryny i umywalnie. Jutro przyjdzie czas na bramy i resztę wystroju. Wszystko dokumentuje Ekipa Filmowa 40WGZ przy pomocy drewnianej kamery i drewnianej tyczki z mikrofonem Rode. Jeśli macie drewnofon u odpowiedniego operatora, to pewnie jest szansa na materiał z drewnianej kamery! (my nie mamy)

Do wczoraj świeciło słońce. Dziś od rana popaduje deszcz. Nastroje niezmiennie dobre, a las pełen śmiechów i krzyków.

Zgrupowanie działa pełną parą.
Nasze samochody zrobiły od początku czerwca ponad 2 tysiące kilometrów, a tylko w tym tygodniu do magazynu wjechało 900 kilogramów jedzenia (nie licząc picia!).
Nie liczymy wypitej kawy, ani wykonanych telefonów, niejednokrotnie z dwóch telefonów na raz.

A tymczasem przygotowujemy się do próbnego alarmu ewauacyjnego, o którym przeczytacie innym razem.

Dzień pierwszy – wędrówki i budowa

Dziewczyny z 40WDSHek nadają: „Żyjemy i bawimy się świetnie!”, a na potwierdzenie załączają zdjęcia. Śpią dzisiaj na Niemcowej.

Od pozostałych drużyn starszych zdjęć jeszcze nie mamy, ale wiemy, że u nich też wszystko w porządku.

W lesie harcerze i zuchy dzielnie urządzają swoje obozowiska. Część harcerzy nawet już śpi na własnych pryczach!

Dojechaliśmy!

Jesteśmy na miejscu – podróż minęła nam szybko i spokojnie. Zuchy przenoszą do namiotów kanadyjki i półki, a harcerze ruszyli do rozstawiania swoich podobozów. Las wypełnił się stukiem młotków i karawanami harcerzy noszących różne pakunki – maszty, baniaki, namioty… Obiad już się gotuje, zaczynamy pionierkę!

Kończymy kwaterkę!

Drużynowi właśnie ruszyli do Warszawy wraz z kadrą starszych drużyn. Starszaki zaraz ruszą na swoje obozy wędrowne, a kadra będzie miała jeszcze dzień by dopiąć na ostani guzik wszystkie przygotowania, kupić ostatnie fanty i odebrać obozowe wydruki. My za to zostaliśmy w lesie sami!

Wczoraj odwiedzili nas strażacy z OSP i przeprowadzili szkolenie ogniowe. Gasiliśmy ognisko na różne możliwe sposoby, łącznie z użyciem gaśnic. Rozmawialiśmy także o procedurze ewakuacyjnej, którą będziemy wkrótce testować.

Las pachnie, jezioro ciepłe, przyjeżdżajcie już!

Kwaterki ciąg dalszy

Na kwaterce dalej praca wre. Pogoda zrobiła się cieplejsza i słoneczna, a humory – jak zresztą widać na zdjęciach – są szampańskie. W takiej atmosferze wspaniale się pracuje, a dzień zaczynamy i kończymy śpiewaniem. Spontanicznie powstało też pole do jojo, na którym codziennie wieczorem odbywają się rozgrywki. Podczas wykopywania dołów pod obozowe konstrukcje na światło dzienne wyszło wiele ciekawych znalezisk – ktoś dawno temu miał pomysł, że jak zakopie śmieci pod ziemią, to będzie po problemie. Otóż nie. Plastikowa torebka sprzed 40 lat jest nadal w stanie nienaruszonym. Ale może powinniśmy podziękować anonimowym śmieciarzom, bo dzięki nim mamy teraz w zgrupowaniu dwa piękne kubki i wazę. Pozdrawiamy wszystkich słonecznie i przesyłamy stuk młotków i śmiechy.

Kwaterka start!

Przyjechaliśmy do lasu dopiero dwa dni temu, a już udało nam się rozstawić całe zgrupowanie, zbudować większość konstrukcji kuchni, stołówki i namiotów sanitarnych i rozstawić zuchowe podobozy. Nie ma upału, więc pracuje się lekko i przyjemnie.

Właśnie zza chmur wyjrzało słońce, więc Kozi ruszył do rozstawienia paneli słonecznych. Dzisiaj na obiad spaghetti po bolońsku. Trzymajcie kciuki za kolejne dni budowy!

Pozdrowienia z pięknego lasu – kwaterka