Pierwsza porcja zdjęć

Wrzucamy pierwsze zdjęcia z obozu.
Pogoda jest piękna, humory dopisują. Dziś jedliśmy lody borówkowe, bo dobrych kilka minut byliśmy bombardowani przez grad wielkości orzechów! Na szczeście wyszło słońce, ale zjawisko było niezwykłe. Generalnie jest bardzo ciepło, ale las daje nam ochronę i chłód. Narzekać możemy chyba tylko na komary 🙂

Część podobozów skończyła już budować, część ma do zbudowania jeszcze wspólne budowle. Zuchy zaczęły już program, badają las i przyglądają się różnym stworzeniom a o rodzicach zapomniały chyba zupełnie (więc piszcie listy!). Harcerze gotują na świeżo wymurowanych piecach (opowiemy więcej innym razem), a zgrupowanie trochę ostygło po pierwszych najtrudniejszych dniach.

Obóz zasilamy z paneli słonecznych, duża kuchnia gotuje dla zuchów na taboretach gazowych, a drukarka w środku lasu drukuje „po wifi”. A drukować jest co, bo papierów (jak co roku) co raz więcej. Magazyn żywieniowy przyjął dziś sporą dawkę warzyw i owoców (93kg i 32kg), a ostatnia, piątkowa dostawa ledwo się zmieściła (158 i 94kg). Jemy 5 posiłków dziennie. Dziś poszło 30kg chleba.

W tym roku w namiotach sanitarnych testujemy system prysznicowo-konewkowy, na razie daje radę. Zuchy złapaliśmy podczas gry w „jojo”, a pozostałe obozy tuż przed kolacjami lub w czasie pracy. Aparat nie dotarł dziś do jednej gromady (Kaspian), ale jutro postaramy się to naprawić.

Na dziś tyle, bo już prawie północ, a jutro chleb przyjedzie koło 7.

Pozdrawiamy betonową i gorącą Warszawę!

Gorczella – festiwal!

Nie tylko na watrze zbieramy się wszyscy aby pośpiewać! Od tego jet także festiwal.
Festiwal obozowy – pozwala każdej drużynie indywidualnie się zaprezentować. Zazwyczaj w formie muzycznej, lecz nie zawsze.

W tym roku festiwal wyjątkowo organizowany był w całości przez 40WDSHek. Po dwutygodniowej trasie koncertowej w górach i na jurze dziewczyny zorganizowały „Gorczelle”, na którym pojawili się sami wielcy wykonawcy!
Poniżej line-up festiwalu:
40WDHy – TSWW
40WGZ ZUPA – Kaktusy
13WDH – W Amazonii piszczy co
13WGZ – Auto Brum Brum
40WDHek – Dźwięki jak ta lala
40WGZ – Sułtan Swingu i 40WGZ
ZGRUP – Skrzynia Skarbów
13WDSH – Jako taka melodia?
40WDSHy – Gumisie
40WDSHek – Shunty w Górach
U większości pojawiły się piosenki z inscenizacjami, u niektórych nawet dwie (ZUPA). Nie zabrakło teleturniejów (13WDSH i ZGRUP), a także komediowych przedstawień z użyciem profesjonalnego sprzętu linowego (40WDSHy). Całość ukoronował występ starszych dziewczyn, które zaprezentowały własne piosenki napisane podczas obozowych pierwszych dwóch tygodni.
Wspólnie śpiewaliśmy, tańczyliśmy i słuchaliśmy nawzajem swoich wystąpień. Uśmiechy nie schodziły z twarzy przez cały festiwal. Nie zabrakło profesjonalnej ochrony oraz poczęstunku dla artystów. Całość tworzyły także kolorowe dekoracje i super stroje członków wszystkich zespołów.

WATRA!

Jest takie ognisko, które trwa całą noc. To właśnie watra. Co roku spędzamy w ten sposób ostatnią obozową noc.

Watra dzieli się na część oficjalną, która odbywa się w mundurach i jest wspaniałym momentem na to, by wszystkie drużyny mogły opowiedzieć o tym czego dokonały w trakcie obozu. Część oficjalna trwa zwykle około dwóch godzin i kończy się w sam raz na to, by najmłodsze zuchy mogły pójść spać. Potem przebieramy się z mundurów, bierzemy jedzenie i zaczyna się część nieoficjalna. W tej luźniejszej formie najwytrwalsi dośpiewują aż do rana. Watra to chyba jedyne ognisko, na którym kończą się wszystkie śpiewniki, bo śpiewamy nieustannie od 23 do 7 rano! Warunek jest jeden – przy watrze nie śpimy. Kto poczuje się zmęczony może wrócić do „taboru” czyli ostatniego podobozu, w którego progach śpimy ostatnią noc (wszystkie inne podobozy są już złożone, a tir spakowany). Drodzy rodzice, jeśli wasze dzieci wróciły do domu półmartwe, to pewnie właśnie dlatego, że całą ostatnią noc śpiewały 🙂

Obiad własnoręczny

Harcerze w tym roku zjedzą to, co ugotują, więc bardzo się starają. Codziennie przygotowujemy w podobozach śniadanie, obiad i kolację, a do obiadu oczywiście obowiązkowo także surówkę. Łatwo nie było. Musiałyśmy nauczyć się obsługiwać kuchenki gazowe, odkryć, że ryż może być na raz spalony i niedogotowany, a deski po mięsie trudne do domycia. Ale udało się. Z pomocą książek kucharskich harcerze okazali się mistrzami kuchni. Gotujemy już nie tylko spaghetti bolognese i fasolkę po bretońsku, lecz także schabowe, gulasz i kurczaka po azjatycku (którego można zobaczyć na zdjęciach). Wszyscy są zadowoleni, bo każdy obiad ma wersję bezmiesną, a każda dieta i uczulenia są wzięte pod uwagę. Mistrzowie kuchni na pytanie, czy są zmęczeni po obiedzie, odpowiadają „nie, możemy na kolację zrobić placki?” Przygotujcie się na to, że po powrocie przejmą władzę w kuchni!

 

40WDHek wędrują do świtu

Wczoraj od rana dziewczyny uczyły się współpracy na grze przygotowanej przez zastępowych. Dzień był pełen sukcesów, także dlatego, że po obiedzie udało się pozmywać wszystkie gary. Jak zwykle wieczorem dziewczyny podsumowały dzień przyznając sobie szczyptę eliksiru za pokonanie strachu w danych sytuacjach. Każda z dziewczyn ma swoją buteleczkę i większość jest już pełna, bo Wędrowiec do Świtu żegluje już trzeci tydzień. Już niedługo dziewczyny dopłyną do Wschodniego Morza by pokonać ciemną mgłę, która zagraża Narnii. Trzymajcie kciuki!

Pogoda szaleje, na przemian oberwania chmur i palące słońce. Niezły układ, bo nie zdążamy zmoknąć, a już wszystko znów jest suche. Na obiad był gulasz, jedno z większych wyzwań obozowej kuchni oraz fasolka szparagowa. Drugie śniadanie – jabłecznik, na podwieczorek borówki.

Dziś dołączyły do nas wszystkie drużyny starsze, więc na obozie jest nas już 187 osób! Zjadamy w tym układzie 32 kilogramy chleba dziennie.

Baloniarze meldują się w Australii

Tak wygląda Apel. Nieodzowna część harcerskiego dnia, moment, kiedy w podobozie spotyka się cała kadra i wszyscy uczestnicy. To okazja do sprawdzenia samopoczucia, spojrzenia każdemu w oczy i pod prycz, odczytania zdobytych sprawności i wyróżnień. Z apelem prawie zawsze łączy się sprawdzenie porządków i służb obozowych. To bardzo ważny moment, bo jedyny w ciągu dnia, by upewnić się, że wszystko w obozie działa jak należy. Czas od śniadania do apelu wykorzystywany jest do sprzątnięcia w namiotach, podwinięcia pół (czyli „drzwi”), wytrzepania kocy i materacy. W latrynie trzeba uzupełnić wodę do mycia rąk i papier, wysprzątać papierki i inne śmieci z terenu podobozu i dróg prowadzących do niego. Trzeba poprawić śmietniki i wynieść śmieci, upewnić się, że jest w podobozie woda do picia i do zmywania. Sprzątnąć rzeczy z suszarni, ewentualnie poprawić sznurki i tak dalej. Apel jest zwieńczeniem całych tych przygotowań i oficjalnym rozpoczęciem dnia. Poniżej zdjęcia od ZUPY (a na nim gość specjalny – komendant).

Klara:
W naszej podróży przez świat w poszukiwaniu podróżniczki przemierzyliśmy Afrykę i obie Ameryki. Teraz przyszedł czas na kontynent surferów i kangurów, czyli Australię. Tematem przewodnim tego kontynentu jest sport, więc od trzech dni zuchy uczą się sufrować (zbudowały i ozdobiły swoje deski), zdobyły najwyższy szczyt w okolicy nadając mu nazwę Baloniarski Szczyt, a nawet wymyśliły własne dyscypliny sportowe. Jutro wyruszamy dalej – na zachód, a więc do Azji.

A między dziś a jutro zuchy czeka jeden z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych momentów zuchowego życia. Znaczki zucha! Dostają go wszystkie zuchy, które go do tej pory nie miały (czyli zazwyczaj te, które są na obozie pierwszy raz).

Ognisko 40WDHy

Jak już wiecie, chłopaki przez cały obóz szukają skarbu Oriona. Przez cały dzień rozwiązywali zagadki, których treść miała wskazać miejsce ukrycia klucza do skarbu. Jak się okazało na szczycie góry, do której prowadziły wskazówki, znaleźli aż 5 kluczy. Tylko jeden z nich był właściwy. Po całodziennych zmaganiach z tematem dzień podsumowali ogniskiem. Zabawa była przednia! Aż 15 harcerzy zdobyło sprawność muzycznego świrusa, dokonując wyczynu solowego śpiewu.

Dziś cały dzień upał. Chłopaki rano zakończyli chatki, a po południu udali się na InO czyli imprezę na orientację. Gra ta już od lat jest tradycyjnie łączona z drużyną dziewczyn.

W jeziorze woda tak ciepła, że nie chce się wychodzić. Na obiad (podobno najpyszniejszy na obozie) kurczak azjatycki. Powoli układamy się do snu. Do jutra!

Kuchnia pracuje

W tym roku nasza obozowa kuchnia zmieniła sposób funkcjonowania. Ponieważ drużyny starsze wędrują, a drużyny młodsze gotują same w podobozach nie mamy zastępu służbowego. Kuchnia gotuje tylko dla 65 osób, bo w tej liczbie kryje się kadra zgrupowania i gromady zuchowe. Roboty jest nadal sporo, bo poza samym gotowaniem trzeba też przynieść i przygotować półprodukty, a na koniec zostaje cała masa zmywania (te czynności zwykle wykonywał zastęp służbowy). Kuchnia grzeje też wodę do zmywania dla zuchów. Dlatego też w tym roku w kuchni pracuje dwóch kucharzy (Makary i Zuza) a dodatkowo czasem pomaga Jacek, nasz harcerz.

Co gotujemy? To co zawsze. Codziennie na śniadanie i kolację są szynki i sery, obowiązkowo dżem lub czekolada oraz warzywa – pomidor, sałata, papryka, ogórek. Do każdego śniadania dodajemy coś ekstra, zwykle na ciepło. Kasza manna z sokiem i malinami/borówkami, owsianka z owocami, płatki na mleku, twarożek, parówki itp. Obiad jest jak zwykle dwudaniowy, a do tego surowe warzywa – na przykład roszponka z sosem musztardowo-miodowym lub tarta marchew z jabłkiem.

Oprócz tego codziennie drugie śniadanie (jagodzianki i inne słodkie bułki lub baton) i podwieczorek, zwykle owoc. W zeszłym tygodniu zjedliśmy na przykład 30kg malin i 18kg borówek. Dziś na podwieczorek winogrona!

Tegorocznym wyzwaniem są diety, szczególnie ze względu na żywienie w podobozach. Mamy ich na obozie 7! Tak wygląda tace ze specjalnie przygotowanymi kotletami mielonymi:

36929277_1569983343111606_8857581041032888320_n.jpg

A poniżej kilka zdjęć z pierwszego tygodnia obozu:
– owsianka z malinami, mielone/jajko z kaszą i sałatką, żurek z jajkiem i kiełbasą, kurczak w sosie śmietanowym z brokułami, jajecznica z pomidorami, spagetti, warzywa na rosół.

Dziś pogoda wymarzona, delikatna bryza, niebieskie niebo i pełne słońce. Na szczęście w lesie jest sporo cienia. Kąpielisko działa od rana pełną parą. W nocy można było oglądać drogę mleczną!

Wyszło słońce

Prognozy są obiecujące, ma być już cieplej i bardziej sucho. Las wciągnął całą wodę i nawet kałuże już wsiąkły, a nawet wyszło słońce.

Zuchy 13 które wróciły do obozu pieką kiełbasy na ogniu, a cała reszta szykuje się do snu w swoich bazach.