Odkrywamy Amerykę

Budowa obozu oficjalnie dobiegła końca. Drużyny oddały sprzęt pionierski i przeszły do kolejnego etapu życia obozowego- zajęć programowych. Dziś harcerze i harcerki wyszli na zwiady, a zuchy eksplorowały las.

Wczoraj wszystkie podobozy otworzyły swoje bramy. Uczestnicy w strojach obrzędowych prezentowali swoje konstrukcje i odwiedzali kolegów. Przez dwie godziny trwał festiwal otwarć, podczas którego zastępy podróżowały po wszystkich podobozach wykonując zadania, które przygotowali gospodarze. Wśród nich było szukanie kolorowych szyszek na torze przeszkód, czy rzucanie lassem by złapać konie. Uważny obserwator mógł odkryć, w co bawią się poszczególne podobozy:

  • 40WGZ ZUPA (młodsze zuchy) – odwracają zawirowania w historii, w wyniku których Ameryka nigdy nie została odkryta i zniknęła z mapy
  • 40WGZ (starsze zuchy) – wielki portal przeniósł ich do Ameryki Północnej, gdzie zamieszkali w wigwamach i zbratali się z lokalną ludnością
  • 40WDHek – podążając śladami Azteków szukają Złotego Miasta
  • 40WDHy – wcielają się w Wikingów, którzy osiedlili się w Kanadzie
  • 132 WBH – wzorem skautów z BSA zdobywają sprawności i uczą się nowych rzeczy
  • zgrupowanie – odtwarza czasy holenderskiego osadnictwa w Nowym Amsterdamie.

Wieczorem cały obóz spotkał się na apelu, podczas którego uroczyście rozpoczęliśmy obóz. Po nim zasiedliśmy do wspólnego ogniska.

PS. Dziś na obiad była pomidorowa i potrawka z ciecierzycy. Do magazynu wjechało (i wyjechało) kilkadziesiąt kilogramów owoców i warzyw.  Jest chłodniej (wreszcie), i nie ma już komarów!

 

 

 

Pozdrowienia z gór!

Dziś wieczorem wrzucimy relację z pierwszego dnia programowego, a tymczasem zobaczcie jak wyglądają Karkonosze oczami 40WDSHek, które wędrują przez nie w ramach obozu wędrownego!

Relacja od Michaliny: „Jesteśmy w chatce AKT, w środku Karkonoszy. Przygotowując się do dalszej drogi, odkrywamy otaczający nas świat oraz pomagamy w chatce w codziennych pracach (np. pranie kocy w bali). To dopiero początek naszej dalekiej podróży.”

 

Pierwsza porcja zdjęć

Wrzucamy pierwsze zdjęcia z obozu.
Pogoda jest piękna, humory dopisują. Dziś jedliśmy lody borówkowe, bo dobrych kilka minut byliśmy bombardowani przez grad wielkości orzechów! Na szczeście wyszło słońce, ale zjawisko było niezwykłe. Generalnie jest bardzo ciepło, ale las daje nam ochronę i chłód. Narzekać możemy chyba tylko na komary 🙂

Część podobozów skończyła już budować, część ma do zbudowania jeszcze wspólne budowle. Zuchy zaczęły już program, badają las i przyglądają się różnym stworzeniom a o rodzicach zapomniały chyba zupełnie (więc piszcie listy!). Harcerze gotują na świeżo wymurowanych piecach (opowiemy więcej innym razem), a zgrupowanie trochę ostygło po pierwszych najtrudniejszych dniach.

Obóz zasilamy z paneli słonecznych, duża kuchnia gotuje dla zuchów na taboretach gazowych, a drukarka w środku lasu drukuje „po wifi”. A drukować jest co, bo papierów (jak co roku) co raz więcej. Magazyn żywieniowy przyjął dziś sporą dawkę warzyw i owoców (93kg i 32kg), a ostatnia, piątkowa dostawa ledwo się zmieściła (158 i 94kg). Jemy 5 posiłków dziennie. Dziś poszło 30kg chleba.

W tym roku w namiotach sanitarnych testujemy system prysznicowo-konewkowy, na razie daje radę. Zuchy złapaliśmy podczas gry w „jojo”, a pozostałe obozy tuż przed kolacjami lub w czasie pracy. Aparat nie dotarł dziś do jednej gromady (Kaspian), ale jutro postaramy się to naprawić.

Na dziś tyle, bo już prawie północ, a jutro chleb przyjedzie koło 7.

Pozdrawiamy betonową i gorącą Warszawę!

Obóz już jutro!

Już jutro wyruszamy na obóz! Ekipa kwaterkowa już czeka w Kurkach. O naszych sukcesach budowlanych opowiemy w oddzielnym poście 🙂

 

IMG_6977

Tymczasem przypominamy najważniejsze informacje obozowe:

Adres (aby wysłać list do dziecka, należy zaadresować na jego nazwisko+nazwa drużyny i wysłać pod ten adres)

Obóz Szczepu 40WDHiZ,
nad jez. Kiernoz Wielki, Kurki

11-015 Olsztynek

Czas trwania

obóz 29.06-14.07.2019

Wyjazd

Zbiórka 29 czerwca o godz. 7:00 pod szkołą przy Bonifacego 10 w Warszawie.

Powrót

14 lipca około godz. 15:00 pod szkołę przy Bonifacego 10 w Warszawie.

Przypominamy żeby podpisać wszystkie, zwłaszcza należące do zuchów i młodszych harcerzy rzeczy- plecaki, śpiwory, karimaty. Ułatwi to poszukiwanie ich w lesie.

Wszystkie leki, podpisane imieniem i nazwiskiem uczestnika, wraz ze szczegółową instrukcją podawania przekazujemy kadrom drużyn w dniu wyjazdu.

Gorczella – festiwal!

Nie tylko na watrze zbieramy się wszyscy aby pośpiewać! Od tego jet także festiwal.
Festiwal obozowy – pozwala każdej drużynie indywidualnie się zaprezentować. Zazwyczaj w formie muzycznej, lecz nie zawsze.

W tym roku festiwal wyjątkowo organizowany był w całości przez 40WDSHek. Po dwutygodniowej trasie koncertowej w górach i na jurze dziewczyny zorganizowały „Gorczelle”, na którym pojawili się sami wielcy wykonawcy!
Poniżej line-up festiwalu:
40WDHy – TSWW
40WGZ ZUPA – Kaktusy
13WDH – W Amazonii piszczy co
13WGZ – Auto Brum Brum
40WDHek – Dźwięki jak ta lala
40WGZ – Sułtan Swingu i 40WGZ
ZGRUP – Skrzynia Skarbów
13WDSH – Jako taka melodia?
40WDSHy – Gumisie
40WDSHek – Shunty w Górach
U większości pojawiły się piosenki z inscenizacjami, u niektórych nawet dwie (ZUPA). Nie zabrakło teleturniejów (13WDSH i ZGRUP), a także komediowych przedstawień z użyciem profesjonalnego sprzętu linowego (40WDSHy). Całość ukoronował występ starszych dziewczyn, które zaprezentowały własne piosenki napisane podczas obozowych pierwszych dwóch tygodni.
Wspólnie śpiewaliśmy, tańczyliśmy i słuchaliśmy nawzajem swoich wystąpień. Uśmiechy nie schodziły z twarzy przez cały festiwal. Nie zabrakło profesjonalnej ochrony oraz poczęstunku dla artystów. Całość tworzyły także kolorowe dekoracje i super stroje członków wszystkich zespołów.

WATRA!

Jest takie ognisko, które trwa całą noc. To właśnie watra. Co roku spędzamy w ten sposób ostatnią obozową noc.

Watra dzieli się na część oficjalną, która odbywa się w mundurach i jest wspaniałym momentem na to, by wszystkie drużyny mogły opowiedzieć o tym czego dokonały w trakcie obozu. Część oficjalna trwa zwykle około dwóch godzin i kończy się w sam raz na to, by najmłodsze zuchy mogły pójść spać. Potem przebieramy się z mundurów, bierzemy jedzenie i zaczyna się część nieoficjalna. W tej luźniejszej formie najwytrwalsi dośpiewują aż do rana. Watra to chyba jedyne ognisko, na którym kończą się wszystkie śpiewniki, bo śpiewamy nieustannie od 23 do 7 rano! Warunek jest jeden – przy watrze nie śpimy. Kto poczuje się zmęczony może wrócić do „taboru” czyli ostatniego podobozu, w którego progach śpimy ostatnią noc (wszystkie inne podobozy są już złożone, a tir spakowany). Drodzy rodzice, jeśli wasze dzieci wróciły do domu półmartwe, to pewnie właśnie dlatego, że całą ostatnią noc śpiewały 🙂